8 sie 2015

Jak czytać modę?



Lato zdecydowanie służy czytaniu. Więcej czasu wolnego, chęci, motywacji, a do tego piękna pogoda... nic tylko chwytać za dobrą książkę! Zapraszam więc do zapoznania się z moją recenzją, a potem - mam nadzieję - już z wilkiem, o którym mowa, czyli "Jak czytać modę" Fiony Ffoulkes. I niech nie zmyli Was podtytuł "Szybki kurs interpretacji stylów", ponieważ nie występują tam żadne formy poradnikowe. Dlaczego zdecydowałam się napisać parę słów akurat o tej książce? Ponieważ uważam, że to trafiona propozycja zarówno dla zainteresowanych poznaniem w przystępny i skrótowy sposób podstaw historii mody, jak i tych liczących na poszerzenie dotychczasowej wiedzy.  Jeśli macie ochotę zrelaksować się z lekturą mniejszych gabarytów, a do tego wzbogaconą wieloma zdjęciami oraz ilustracjami to trafiliście pod właściwy adres!
Zacznę od najbardziej podstawowych kwestii, czyli rozkładu treści. Książka została podzielona na 14 działów tematycznych, w obrębie których znajdują się podrozdziały. I tak przykładowo w części "formalny ubiór damski" przeczytamy kolejno o sukniach ślubnych, balowych, galowych, kostiumach, spódnicach i garniturach. Nie ma tu spójnej narracji - każda część została potraktowana niezależnie i właściwie można je czytać w dowolnej kolejności (ja zaczęłam od tematów najbardziej mnie interesujących, ale potem przerzuciłam się jednak na podążanie za numerami stron, żeby nie zaburzać chronologii). Warto przy okazji zaznaczyć, że autorka opisuje ubiory kobiet i mężczyzn, poświęcając im tyle samo uwagi, co jest rzadkością.


Zakres zagadnień poruszanych przez Fionę Ffoulkes, notabene stylistkę i wykładowczynię historii ubioru i tkanin m.in. w St. Martins College, jest bardzo szeroki. Nie ogranicza się jedynie do odzieży i akcesoriów, ale również porusza kwestie materiałów, technik szycia, fryzur i makijaży, najważniejszych  projektantów/marek. W tym małym kompendium wiedzy dostaniecie więc całkiem sporo informacji.

Książka jest kieszonkowa, nie tylko pod względem wielkości. Streszczenie na dwóch stronach wielkości dłoni ogromnego kawałka historii (np. przeniesienia sztuk plastycznych do mody, zdjęcie poniżej) bez pominięcia mnóstwa informacji jest niemożliwością. Można by się więc zacząć zastanawiać dlaczego akurat te, a nie inne sylwetki posłużyły za przykład. Sama kilkukrotnie zadawałam sobie to pytanie. W paru przypadkach byłam zaintrygowana doborem ilustracji, ale koniec końców uważam to za atut książki. Dosyć mam już powielania tych samych obrazków chanelek i New Looku Diora.


Nie podobało mi się natomiast stosowanie zbyt ogólnych stwierdzeń. Przytrafiały się kwiatki typu: "nosili to, by podkreślić modną wtedy sylwetkę". Ale jaka to była sylwetka? Już nie dopowiedziano. Oczywiście mam na względzie, że ta książka nie pretenduje do miana encyklopedii historycznej, bo musiałaby liczyć co najmniej 1000 stron tekstu i drugie tyle ilustracji, ale jednak było to drażniące. W tak zwięzłych opisach precyzja języka jest kluczowa. 

Co do samego języka, jest prosty i nie wymaga wybitnego skupienia. Zdarzają się jednak trudniejsze momenty - szczególnie przy opisywaniu materiałów i konstrukcji ubrań. Kapitalną sprawą jest słowniczek umieszczony na końcu książki. Oj, zaglądałam do niego nie raz. Po dokładnym przestudiowaniu go można sobie całkiem nieźle poszerzyć modowe słownictwo. Jeśli bawer, lama (nie taka!), gazar czy riuszka nic Wam nie mówią to... nie martwcie się. Ja też wytrzeszczałam oczy. Ale z pomocą pani Ffoulkes już wiem "o co cho" :D


Ta książka nie zmieni Waszego życia. Ale z pewnością wzbogaci je o masę ciekawostek oraz pozwoli chronologicznie uporządkować najważniejsze wydarzenia w historii mody. Jeśli interesuje Was, kto i po co zamówił w trakcie I wojny światowej całkiem nowy fason płaszcza dziś określany mianem trencza, jak barwi się ubrania albo czym inspirowane jest słowo jeans to serdecznie polecam! 

A na koniec mały bonus z okazji fali upałów - skan stron poświęconych historii strojów kąpielowych :D
(otwórzcie sobie zdjęcie w nowej karcie przeglądarki, żeby je powiększyć)


"Jak czytać modę. Szybki kurs interpretacji stylów" 
Fiona Ffoulkes 
Wydawnictwo Arkady

13 komentarzy:

  1. Nigdy nie pomyślałabym, że będę miała ochotę sięgnąć po tego typu książkę, a tu proszę! Jak to się człowiek czasem może zaskoczyć? :) Dziękuję Ci za tę recenzję, dzięki niej poszerzę swoje horyzonty! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Do "poszerzania" horyzontów polecam atlas świata

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również chętnie ją kupię, jak spotkam w jakiejś księgarni :) zawsze to możliwość spojerzenia z innego punktu widzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem tylko czy jest jeszcze dostępna w księgarniach, bo wydano ją w 2010. Może spróbuj na Allegro :)

      Usuń
  4. Dobra recenzja! zachęciła mnie do znalezienia tej książki ;) Zwłaszcza, że tematyka związana z moim kierunkiem nauki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuu to ciekawe, czego się uczysz (i gdzie)?

      Usuń
  5. Zachęciłaś mnie do zakupu tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś o gazetach w PRL-u, czy w ogóle PRL-u to służę pomocą. Np. "Przekrój" znajdziesz w internecie w Małopolskiej Bibliotece Cyfrowej (ciężko się szuka i trzeba mieć odpowiedni program, ale daje radę), jeśli chciałabyś wiedzieć coś więcej - daj znać.
    P.S. Obejrzałam ten film, który polecałas ze snapa już jakiś czas temu. Dostanę obiecaną na snapie nagrodę, haha?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, wielkie dzięki. Chodziło mi głownie o design PRLu, jakieś gazety, w których można pooglądać grafiki naszych rodzimych artystów. Przejrzę "Przekroje", a jeśli przyjdą Ci do głowy jakieś inne tytuły miłe dla oka to śmiało się możesz przypominać :)

      Składam oficjalne gratulacje i chętnie wręczę nagrodę - musisz mi się tylko zdradzić, którym snapowiczem jesteś i podać ewentualne instagramowe namiary :D

      Usuń
  7. Snap: llonerism a insta basnictvi heh *ujawniam się*

    OdpowiedzUsuń

13 komentarzy