8 lut 2015

Tonery, czyli jak z szarej myszki stać się... część 2.


Postanowiłam powrócić do tematu tęczowych włosów, ponieważ przejrzałam hasła, po których trafialiście na bloga w ostatnim miesiącu i aż połowa z nich dotyczyła tonerów. Super, że coraz więcej z Was przechodzi bądź planuje przejść na kolorową stronę mocy :D Pierwszy wpis dotyczący tej tematyki został opublikowany niemal 1,5 roku temu! Muszę przyznać, że sporo się pozmieniało od tamtego czasu w kwestii mojej wiedzy i doświadczenia, więc najwyższa pora na odświeżenie. Zapraszam!

CZYM JEST TONER DO WŁOSÓW?

Z ciekawości przejrzałam kilka pierwszych stron internetowych starających się odpowiedzieć na to pytanie. Odniosłam wrażenie, że większość "artykułów" powstaje w oparciu o lakoniczne ulotki dołączone przez producenta i bujną wyobraźnię.  

Toner to środek koloryzujący nakładany na rozjaśnione lub siwe włosy. Brązów i ciemniejszych odcieni nie chwyta wcale - testowałam na odrostach. Z opowieści wiem, że na naturalnym blondzie kolor wychodzi bardzo wyblakły i momentalnie schodzi. Przy czym włosy mogą zmienić odcień i na przykład po czerwonym tonerze pozostać brunatne.

Trochę przewijających się przez internet bzdur:

✦ "Toner do włosów daje efekt delikatnej koloryzacji..."
nie wiem czy można tak określić środek, który wymaga uprzedniego rozjaśnienia, jeśli nałoży się go bez rozcieńczania to kolor jest wręcz "rażący" i niemożliwe jest jego całkowite wypłukanie.

✦ "...utrzymuje się od sześciu do ośmiu myć..."
jeśli liczycie, że zrobicie sobie krwistoczerwone włosy, a one po sześciu umyciach będą już żółto-białe to naprawdę może Was spotkać przykra niespodzianka. Tak jak pisałam, nawet jeśli nałożycie toner bez rozjaśniania, naturalny kolor może się zmienić. Poza tym toner wypłukuje się nierównomiernie i z niektórych pasm nie będzie chciał zejść.

✦ "...łatwy w nakładaniu i w pełni zmywalny..."
łatwość nakładania - owszem (szczegóły odnośnie aplikacji znajdziecie w części pierwszej), PEŁNA zmywalność - patrz. wyżej.

Przede wszystkim, im bardziej rozjaśniony włos, tym intensywniejszy kolor. Nie musicie mieć jednak białych pasm, a wręcz jest to niewskazane. Mocno zniszczone, przesuszone włosy nie są podatne na żadne zabiegi - słabo chwytają i szybko puszczają kolor. Mój naturalny ciemny brąz jest rozjaśniany (u fryzjera, nie robię tego na własną rękę) przez około 45 minut do beżowo-żółtawego. To spokojnie wystarcza.

Natomiast, jeśli chcecie mieć włosy w pastelowych odcieniach, to niestety trzeba je będzie mocniej rozjaśnić i ochłodzić kolor, żeby był bardziej siwy niż żółty (można to zrobić płukanką, ALE trzeba pamiętać, że ona ma działanie przesuszające). Na moich żółtawych takie kolory wychodzą po prostu ciemniejsze.

Po lewej Tak mniej więcej wyglądają moje rozjaśnione włosy. Telefonowy filtr przekłamał ich kolor, bo zazwyczaj są trochę ciemniejsze.
Po prawej A to efekt nałożenia próby ściągnięcia koloru z fioletowych włosów (chciałam przejść na niebieski). Tak jak pisałam powyżej, tonery naprawdę wnikają w pasma, szczególnie jeśli używa się ich przez dłuższy okres. Nawet rozjaśniacz czasem nie jest w stanie ich za pierwszym razem "wyżreć". Na miętowy nałożyłam planowany niebieski. Wszystko  było w porządku, ale jednak po paru myciach podejrzany lazur zaczynał przebijać i minęło trochę czasu zanim na dobre się go pozbyłam. 
A to chyba wszystkie kolory tonerów, jakie znalazły się na mojej głowie. Midnight blue to mocny granat, neon blue  wygląda na wzornikach jak fiolet, ale tak naprawdę to coś pomiędzy niebieskim a fioletowym i zmienia się w zależności od światła, plum to jeden z moich ulubionych - ciemny, głęboki fiolet. W chwili obecnej mam na głowie violet z odrobiną dark tulip których mieszanka daje efekt ciepłego różo-fioletu.
| midnight blue fot. w czerwonym golfie | neon blue fot. w obciętych włosach i białym tshircie | plum gif w słuchawkach | violet fot. w koszulce Star Wars | dark tulip fot. w meloniku | violet + dark tulip fot. brak, bo stosuję to połączenie od niedawna |

ILE KOSZTUJE TONER? GDZIE KUPIĆ?

Od samego początku używam tylko tonerów La Riche, więc na nich się skupię. Można je kupić stacjonarnie w sklepach fryzjerskich, ale nie wszędzie są w ofercie. W Krakowie mogę polecić sieć Perfekt (cztery punkty na ulicach Karmelickiej, Zwierzynieckiej, Szlaku, Kalwaryjskiej). Oczywiście często zdarzało się, że spośród czterech fioletów na stanie był tylko jeden, więc jeśli upatrzycie sobie konkretny toner wcześniej to wystarczy zadzwonić i po 2-3 dniach go sprowadzają. Cena 32zł.

Na dłuższą metę bardziej opłacalne są oczywiście zakupy online. Na Allegro znajdziecie tonery już za około 18zł. Oczywiście należy doliczyć koszty przesyłki, ale w dalszym ciągu sporo można zaoszczędzić, szczególnie przy kupnie większej ilości słoiczków.

JAK UZYSKAĆ KONKRETNY ODCIEŃ NA WŁOSACH?
Istnieje kilka tricków za pomocą których można "sterować" odcieniem tonera:
✦  Mieszajcie ze sobą różne kolory tonerów, żeby otrzymać pośrednie odcienie.
✦ Trzymajcie toner dłużej niż sugeruje to producent. Lepiej się wchłonie i będzie się wolniej wypłukiwał. Nie działa wysuszająco, więc bez obaw. Ja chodzę z nim na głowie około godzinę. Przy długich włosach polecam kupno plastikowego czepka, który naciągacie na koczek po całej operacji i śmigacie po domu bez stresu, że coś pobrudzicie.
✦ Zmieszajcie toner z odżywką, proporcje wedle uznania. Tym sposobem uzyskacie przygaszony odcień, a przy okazji nawilżycie włosy. Rozrzedzony w ten sposób toner brudzi o wiele mniej, co jest ogromnym plusem. Dużo łatwiej zmyć potem plamy ze skóry głowy, okolic uszu, czoła. Minusem jest natomiast fakt, że rozwodnienie powoduje szybsze (ale nie jakoś znacząco) wypłukiwanie koloru.
✦ Jaśniejszy odcień możecie także uzyskać za pomocą białego tonera. Miesza się go tak samo, jak odżywkę - proporcje zależą już tylko od koloru, do którego dążycie. Nigdy go jednak nie używałam, więc ani nie polecam, ani nie odradzam.


CO ZROBIĆ, ŻEBY TONER DŁUŻEJ SIĘ TRZYMAŁ?

Oczywiście możliwie najrzadziej myć głowę. Niestety taka opcja odpada przy przetłuszczających się włosach. Dłuższą żywotność tonera zagwarantuje Wam delikatne mycie głowy ruchem masującym, bez intensywnego pocierania palcami. Dużym poświęceniem - ale u mnie skutecznym - jest używanie tylko zimnej wody. Czasem, szczególnie w zimowe poranki, mam ochotę podkręcić temperaturę i to robię. Niestety woda momentalnie nabiera intensywniejszego koloru. Ważne jest także odpowiednie nawilżanie pasm na całej długości. Tak jak pisałam wcześniej, zniszczone włosy o wiele szybciej się wypłukują. Odżywki i maseczki są niezbędne. Tu po raz kolejny przydaje się plastikowy czepek. Co parę myć warto wspomóc włosy hojną warstwą odżywki i dać im się zregenerować przez 10-15min. Nie zapominajcie też o porządnym szamponie, najlepiej takim do zniszczonych i przesuszonych włosów.

Zasadniczo wszystko zależy od typu włosów i każde reagują inaczej. Jedne są mniej, inne bardziej podatne. Im więcej razy nałożycie ten sam kolor, tym bardziej zabarwicie pasma i go utrwalicie - to na pewno. Dlatego warto na dłużej zatrzymać się przy jednym odcieniu, a systematycznie traktować rozjaśniaczem tylko odrost.

ŚCIĘCIE

Odkąd naprawdę mocno skróciłam włosy, używanie tonerów stało się o wiele przyjemniejsze. Przy pierwszym nałożeniu tonera zaraz po rozjaśnieniu używam 1/3 słoiczka z duuużą ilością odżywki. Potem przy odświeżaniu koloru robię mieszankę z tylko jedną łyżeczką tonera. Dzięki temu trzy słoiczki starczają mi bez problemu na pół roku.

Być może pamiętacie, że zaczynałam od fioletowego ombre na włosach do łopatek i cóż... wspominam tamten okres bardzo źle. Po ścięciu do ramion było dużo, dużo lepiej, a teraz to już jest w ogóle świetnie. Nie mam żadnych kłopotów z plątaniem się czy przesuszaniem włosów. Włosy wyglądają zdrowo, są miękkie w dotyku. Co dwa miesiące delikatnie podcinam końcówki i nie zapominam o codziennej pielęgnacji - to właściwie wszystko :)


Bawię się tonerami już od 21 miesięcy, ale wciąż nie śmiem nazwać się ekspertem. Nie znam się na składach chemicznych, a we wszystkim bazuję tylko i wyłącznie na własnym doświadczeniu i wiedzy, do której dochodziłam metodą prób i błędów. Dlatego potraktujcie ten wpis bardziej jako kilka porad dobrej koleżanki niż specyficzną naukową wiedzę. 

W chwili obecnej trwam przy mieszance odcieni violet  i dark tulip. Przywracam kolor wypłukanym pasmom przez mieszankę tonera z odżywką (proporcje 1:5, czyli łyżeczka tonera i reszta odżywki), ponieważ nigdy nie przepadałam za efektem bardzo nasyconych włosów. Przed aplikacją smaruję czoło, uszy i kark przy linii włosów czymś tłustym, żeby łatwo zmyć ewentualne plamy ze skóry. Nakładam mieszankę pędzlem i rozczesuję kosmyki grzebieniem rozprowadzając wszystko równomiernie. Po godzinie płuczę włosy zimnym strumieniem przez 2-3 minuty do momentu, w którym woda przestaje być mocno kolorowa.

Jestem żywym dowodem na to, że od rozjaśniania i szalonych kolorów na głowie się nie umiera, nie łysieje ani nie choruje (w co wciąż nie może uwierzyć moja kochana babcia). W internecie znajdziecie całą masę wątków o tym, jak łatwo zniszczyć sobie włosy i jest w nich ziarno prawdy. Decydując się na tak inwazyjny zabieg, jakim jest rozjaśnianie, nakładacie na siebie po prostu trochę więcej obowiązków niż umycie włosów pierwszym lepszym szamponem. Ale wszystko jest dla ludzi. Zaopatrzcie się w dobre odżywki (polecam Tony&Guy), maski, jedwab na końcówki i do dzieła! :D

Moje włosowe metamorfozy możecie na bieżąco śledzić na Instagramie @persona_obscura

(wpis nie zawiera lokowania produktu)

57 komentarzy:

  1. Jesteś boska! :)

    Uwielbiam czytać i oglądać Twojego bloga! Takie kolorowe włosy bardzo do Ciebie pasują. Świetny styl dziewczyno !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i wysyłam tysiąc serduszek! ❤

      Usuń
  2. Haha, zabawne, że sądzisz, że dzięki tonerom nie jesteś 'szarą myszką', jak twierdzi tytuł posta... Kolorowe włosy nie sprawiają, że jesteś interesująca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taki żart, który należy traktować z przymrużeniem oka. Poza tym nie od dziś wiadomo, że wygląd pomaga wielu osobom się otworzyć, a takie niby głupie włosy były często początkiem ciekawych rozmów i znajomości.
      Zabawny to jest fakt, że zawsze te bardziej interesujące komentarze są anonimowe. Szkoda, bo nigdy nie wiem z kim prowadzę dialog ;)

      Usuń
    2. Haters gonna hate. trzymam kciuki żeby ten żałosny komentarz przynajmniej pomógł ci w rozładowaniu frustracji w twoim codziennym życiu z (jak mniemam ogromnym) bólem dupy. I żebyś był/była choć w 1% tak interesującą osobą jaką jest autorka bloga, sądząc po kwasie który wylewa się z twojego komentarza, jesteś po prostu nic nie znaczącym hejterem, ale pociesze cie! Tacy też są potrzebni! Z kogoś trzeba się śmiać w dzisiejszych czasach. Nie pozdrawiam ;)

      Usuń
    3. Bez przesady, wszyscy mamy prawo do własnych obserwacji i interpretacji. Wolę przeczytać coś szczerego albo chociaż kontrowersyjnego niż kolejne "Śliczne, obserwujemy?" Jak piszesz, zawsze można się przynajmniej pośmiać :D

      Usuń
  3. Ah.. mozna powiedziec ze jestes moja inspiracja. Po przeczytaniu poprzedniego wpisu o tonerach jakos moje marzenia z gimnazjum i koncowki podstawowki o niebieskich wlosach powrocily. Za kilka dni zamierzam zafarbowac moje dlugie wlosy niebieskim tonerem. Jakos tak zawsze o tym marzylam. Rodzice mi jednak nie pozwalali i mowili ze jak bede miala 18 lat to zrobie sobie co bede chciala. No i stalo sie. Od kilku dni jestem pelnoletnia. Czas na zmiany :) Zamowilam farbe elumen ale zaczne chyba od tonerow. Zobacze jak wyjdzie. I mam do ciebie pytanie, musze koniecznie rozjasniac wlosy? Moje wlosy sa jasne w miare i nie wiem czy powinnam je rozjasniac.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super, cieszę się bardzo, bo tonery to super sprawa :))))
    Co do rozjaśniania to tak, nawet producent pisze, że powinno się zrobić. Ale nie wiesz, jak reagują twoje włosy, więc możesz poeksperymentować. Weź jeden kosmyk, wetrzyj w niego toner (tylko już go nie mieszaj z niczym), potrzymaj godzinę. Zobaczysz po 1. jaki kolor wyszedł, a po 2. ile Ci się utrzyma. Jak nie wyjdzie - a stawiam niestety na to, że nie wyjdzie - to rozjaśnisz.

    OdpowiedzUsuń
  5. To niestety nie zabawa dla moim biednych, ledwo trzymających się głowy włosów, a szkoda. : ) Najbardziej podobają mi się włoski z 3 zdjęcia od końca, taki lekki nieład i kolor świetny! : )
    robertakaaa.blogspot.com : )

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowne zdjęcia :) Nigdy nie przefarbuję włosów na żadne z tych kolorów, ale uwielbiam piękne kolory na czyjejś głowie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Może kiedyś się odważę :P

    OdpowiedzUsuń
  8. https://www.facebook.com/events/837806982956824/?ref=3&ref_newsfeed_story_type=regular
    Warsztaty z mody w Krakowie z Carol Morgan – wykładowcą Central Saint Martins , płatne 320zł
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę się zdradzić, anonimie! Bo to już druga informacja o super wydarzeniu w komentarzach i chciałabym wiedzieć, kto się o mnie tak troszczy :)

      Widziałam informację o tych warsztatach, ale niestety kasy brak:( Zaciskam pasa i zbieram na wyjazd do Londynu w maju.

      Usuń
    2. Anonim również uważa, że moda to coś więcej oraz piszesz na blogu, że lubisz się w nią zagłębiać, więc po prostu uważa, że miło będzie wysłać Ci informacje.
      A tak po za tym, to jestem dziewczyną, jak Cie kiedyś znów spotkam, to może odwarze się podejść :)
      Pozdrowienia i do zobaczenia

      Usuń
  9. Długo walczyłam z tonerami, ale zawsze na naturalnych włosach - poddałam się. Wolę pianki kolorowe, na tonery nie mam cierpliwości, nigdy kolor nie wyszedł.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przedwczoraj po raz pierwszy nałożyłam neon blue - pomijam fakt, że pofarbował mi skórę na twarzy i uszach (mea culpa - nie posmarowałam skóry kremem, ani niczym tłustym), ale doporowadza mnie do szalu fakt, że cały czas mam niebieskie ręce i paznokcie od samego dotykania nawet suchych włosów. Przy turkusie nie miałam w ogóle z tym problemu. Teraz umyłam włosy pierwszy raz po koloryzacji neonem, mam nadzieję, że sie poprawi, ale chciałam zapytać czy też miałaś taką sytuację z tym odcieniem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak! Bardzo źle go wspominam. Nałożyłam neon blue 2 lata temu tuż przed Openerem i dosłownie ze mnie spłynął po pierwszym prysznicu. Przechodziłam cały festiwal z żółtymi włosami. Niestety brudzenie dotyczy każdego tonera i zwracałam na to mocno uwagę we wcześniejszym wpisie o koloryzacji. To się z czasem poprawia, szczególnie gdy tylko uzupełniasz wypłukane pasma, a nie pokrywasz całej głowy. Polecam nakładać jak najmniej tonera lub rozcieńczać go z odżywką. W proporcjach 1:1 kolor wychodzi dużo bledszy, ale włosy nie brudzą wszystkiego dookoła :)

      Usuń
    2. Tak, zauważyłam że im więcej razy się nałoży ten sam kolor tym mniej się wypłukuje. Niestety mi zależy właśnie na tym mocnym niebieskim kolorze, ale po 1 myciu już tak nie brudzi i nawet kolor został :) Dziękuję za odpowiedź :)

      Usuń
  11. Ja obecnie farbuję włosy na odcienie fioletu, ale mam zniszczone włosy (m.in. rozjaśnianiem, farbowanie non stop itp., oczywiście używam odżywek, olejków ale regeneracja trochę potrwa :D) i już po dwóch myciach mam wyblakły kolor (koło się zamyka, bo znowu szybko farbuję -> kolor nie do końca wychodzi -> wypłukuje się -> farbowanie) ... zaczynam zastanawiać się nad tonerami, a twój post zaczyna mnie przekonywać, żeby chociaż spróbować :D
    mam za to pytanko - jak często myjesz włosy? bo ja czasami muszę codziennie, jednak najczęściej co dwa/trzy dni (i to na pewno też wpływa na kondycję i kolor włosów...) i zastanawiam się jak takie mycie tonery wytrzymają...
    pozdrawiam! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, chociaż nie obiecuje, że będzie lepiej, bo też w kółko trzeba rozjaśniać odrosty itd. Plus jest taki, że już sam toner nie jest inwazyjny. Moje naturalne włosy muszę myć codziennie, po rozjaśnieniu przez tydzień, dwa cebulki przetłuszczają mi się jednak wolniej i mogę myć co 2-3 dni :)

      Usuń
    2. A myślisz, że na te włosy które teraz mam (fioletowe, wyblakłe) toner chwyci? Wcześniej miałam rozjaśniane, później farbowałam. Zastanawiam się nad tym La Riche - Plum albo Violet. Nie wiem który będzie lepszy. Chcę fioletowe włosy, ale żeby nie były takie "mocne". Uczelnia, te sprawy, rozumiesz? :P

      Usuń
    3. Najlepiej spróbuj sobie na jednym kosmyku. Potestuj go przez dwa dni, zobaczy ci kolor schodzi jak go pomoczysz. Prawdopodobnie chwyci. Z tymi tonerami to niestety wychodzi praktycznie zawsze "mocno", ale po myciu czy dwóch się trochę uspokaja. Ewentualnie zastosuj jeden z tricków ujarzmiających lekko kolor, o których wspominałam w tym wpisie. Powinno trochę pomóc :)

      Usuń
  12. Twoje włosy wyglądaja na dość zdrowe mimo mocnego rozjasnienia, mogłabyś zdradzić sekret swojego rozjasniania? Ja teraz jestem w fazie 'lekko brązowych czerwieni', a nie ukrywam, że marzy mi się blond, tylko boję się skutków ubocznych, wiadomo, każdy włos inny, ale równiez każda opinia przydatna. Jeśli już pisałaś wątek o rozjasnianiu to wybacz, że do niego nie dotarłam, ale trafiłam tu przypadkiem i jestem dopiero chwilę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć :)

      Wszystko, co do tej pory pisałam na blogu o włosach, zostało zawarte tutaj i w części pierwszej, więc jesteś na bieżąco. Tak jak zaznaczyłam w tekście, nigdy nie zażyczyłam sobie rozjaśniania do bardzo jasnego blondu, wręcz bieli. Zawsze zatrzymywałam się na żółtym i to takim w odcieniu kurczaków. Nigdy też nie robiłam tego sama. Za każdym razem fryzjerka przygotowuje dla mnie odpowiednią mieszankę. Rozjaśnianie trwa w moim wypadku co najmniej 40 minut i boli. Skóra głowy piecze mnie praktycznie przez cały czas, więc żeby jej nie przemęczać chodzę z odrostami możliwie najdłużej.

      Druga sprawa to odżywka. Włosy po samym szamponie są twarde i nieprzyjemne w dotyku, dlatego po niemal każdym myciu trzeba je nawilżyć. Przez prawie dwa lata używałam odżywek Tony&Guy, ale teraz przerzuciłam się na tańszy zamiennik Wellę ProSeries Colour i bardzo ją sobie chwalę. Poza tym od jakiegoś czasu zawsze dodaję mnóstwo odżywki do tonera (proporcje około 3:1) i taką mieszankę trzymam co 8-10 dni przez ponad godzinę na głowie. To właściwie tyle. Nie ukrywam, że mam też chyba szczęście do mocnych włosów.

      Pozdrawiam i dzięki, że wpadłaś :)

      Usuń
  13. Tak czytam Twoje oba wpisy nt tonerów, wiele w nich przydatnych informacji, jednak ja mam parę wątpliwości i 'ale' :P
    Mianowicie, farbuję tonerem lavender, jednak nigdy, przenigdy mi niczego nie ubrudził, ani ręcznika, pościeli, nawet z rąk czy twarzy normalnie się zmywał. Zastanawiam się czy dlatego, bo zawsze trafiały by mi się jakieś trefne tonery [co mało prawdopodobne, bo kupuję w różnych miejscach] czy może lavender jako jasny kolor po prostu nie brudzi? I nie wiąże się to jakoś z tym, że krócej mi się trzyma na włosach, trzyma się tyle co powinien, tak się tylko luźno zastanawiam, bo słyszałam wiele opinii o okropnym brudzeniu :)
    Druga rzecz tyczy się pielęgnacji włosów po samym już nałożeniu tonerów. Piszesz żeby używać dużo odżywek, masek etc, tak żeby włosy były w dobrej kondycji i dzięki temu toner lepiej się trzymał. Jednak znalazłam wiele opinii, że stosowanie odżywek jest zupełnie niewskazane, toner przez to szybciej się wypłukuje. Działanie tonera polega na oplataniu rozchylonych łusek włosa, wszelkie odżywki domykają te łuski, więc toner szybciej od nich odpada. I powiem Ci, że odkąd toneruję swoje włosy to przy każdym myciu włosów mam odwieczny dylemat, nakładać odżywki [co też o wiele ułatwia rozczesanie takich włosów] czy nie i [być może] cieszyć się kolorem dłużej. Ile trzyma Ci się intensywny kolor toneru przy używaniu odżywek?
    A co do samych szamponów, kombinacja szamponu bez SLS i jakiegoś środka zakwaszającego nie wypłukuje aż tak koloru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, dzięki za komentarz! Rozumiem Twoje wątpliwości, bo ja też je miałam czytając skranie różne opinie na ten sam temat. Dlatego zawsze zastrzegam, że opisuję tylko moje własne doświadczenia (oparte na wielomiesięcznych próbach i błędach, nie profesjonalnej wiedzy).

      Co do brudzenia, myślę, że każde włosy reagują inaczej.Gdy pisałam pierwszy post na ten temat, miałam ogromny problem. Nawet po dwóch, trzech myciach ręce potrafiły mi się brudzić przy np. zaplataniu warkocza. Natomiast wtedy używałam ciemnych kolorów ("plum", "midnight blue") i nakładałam na włosy sam toner, bez odżywki. Bardzo szybko mi się one spłukiwały. Raz miałam taką sytuację, że granat po drugim myciu zszedł prawie w całości, nie mam pojęcia czemu. U mnie antidotum okazało się właśnie rozcieńczanie tonerów z odżywką (patent podpatrzony u mnóstwa dziewczyn z jutuba), ale jeśli nie masz problemu z blaknięciem włosów to spokojnie można to ominąć.

      Sam proces rozjaśniania otwiera łuski włosa. Faktycznie, powinno się wtedy nałożyć toner, żeby "głęboko" się wchłonął, a dopiero na końcu odżywkę, żeby włos zamknąć. U mnie jednak to się nie sprawdziło. Nie dość, że kolor złaził to jeszcze pogarszał mi się stan włosów, zaczęły być przesuszone, szorstkie, łamać się. Dlatego postawiłam na odżywkę i w czasie samej aplikacji, i po każdym myciu. Inną sprawą jest to, że kolor uzyskiwany z niewymieszanego tonera bardzo mi się nie podobał. Czułam się trochę jak jakaś postać z kreskówki, a dzięki mieszaniu zrobił się stonowany.

      Wydaje mi się, że powinnaś używać odżywki po myciu. Nie wiem, jakie masz włosy, ale moje nie znosiły samego szamponu. Do dzisiaj mam tak, że jak nie nałożę odżywki RAZ to fatalnie się rozczesują, są bardzo twarde, a po wysuszeniu czuję pod palcami lekką szorstkość. Myślę, że nie musisz się bać odżywki, bo ja nie zauważyłam, żeby ona przyczyniała się do szybszego wypłukiwania. Zresztą pod prysznicem widać, że spłukiwana piana po szamponie jest bardzo kolorowa, a woda po odżywce (u mnie) prawie wcale.

      Intensywny kolor trzyma mi się teraz około 2-3 myć (i tej fazy nie lubię), a przez kolejne 4-6 (czasem dłużej) schodzi powoli do pastelowego i w końcu siwego. Zauważyłam, że im dłużej rozjaśniam i używam tonerów, tym lepiej moje włosy go wchłaniają. I że gorąca woda bardzo wpływa na tempo wypłukiwania. Ponieważ lubię siebie w mniej rażącej wersji, zazwyczaj odświeżam włosy co 8-12 myć :) Na moje krótkie włosy używam łyżeczki toneru i spoooro odżywki, dzięki czemu jeden słoiczek La Riche starcza mi teraz na ok. 5 aplikacji.

      Podsumowując: TESTUJ NA SOBIE, z tą odżywką też, chociaż co parę myć. Twoje włosy na pewno się za nią nie pogniewają.

      Mam nadzieję, że jakoś pomogłam. Czuje, się trochę jak kaleka językowa, bo w każdej linijce w kółko toner, odżywka, włos, kolor i takie trochę masło maślane, ale coś się dziś nie mogę wysłowić :D

      Usuń
  14. A ja dziękuję za odpowiedź :D

    Jak już mowa o odzywkach to używam ich, bo fakt, włosy po szamponie [zwłaszcza tym co używam bez sls] nie dadzą się nawet palcami przeczesać, a że mam włosy za ponad połowę pleców to byłoby ciężko :) Jedynie nie używam ich w aż takiej ilości jak przed farbowaniem.

    Co do wymieszania malutkiej ilości toneru z odżywką jakoś ciągle się waham, bo gdzie dając zawsze na swoje włosy 3 tonery miałabym dać nawet nie pół jednego? :D Ale prędzej czy później się pewnie do spróbowania tego przekonam, bo kupować co miesiąc 3 tonery to trochę kosztuje :)

    Ostatnio wpadłam jeszcze na pomysł, który nie wiem czy się w ogóle uda, ale spróbować można. Czasami dziewczyny jak farbują włosy normalną farbą to potem dodają do odżywki szamponetkę w podobnym odcieniu żeby nieinwazyjnie odświeżyć kolor. Zastanawiam się czy z tonerem byłoby podobnie, czy taka chwila potrzymania odżywki coś by w ogóle dała. Za niedługo zamierzam sprawdzić ;)

    A co do wypłukania się do szarości to mi totalnie ten odcień się nie podoba, natomiast ludziom wokół jak najbardziej. Nie wiem czy mówią tak, bo faktycznie się podoba czy po prostu jest im żal, że już osiwiałam i chcą mnie w ten sposób pokrzepić... xD

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo Ci pasuja kolorowe wlosy i fajnie wygladasz w kazdej dlugosci (chociaz najbardziej podoba mi sie wersja do ramion), ale jak to mowia ladnemu we wszystkim ladnie... Ja toner nalozylam na moj naturalny ciemny blond (nigdy wczesniej nie uzywalam ani tonerow ani farb) i pomimo tego ze nie uzylam rozjasniacza kolor chwycil bardzo mocno i byl taki jakiego oczekiwalam. Potem nalozylam go jeszcze tylko kilka razy w celu odswiezenia koloru. Po jakims czasie jak mi sie znudzil, myslalam ze sie calkiem wyplucze wraz z myciem wlosow... Obecnie mam na wlosach ohydna, bardzo widoczna poswiate z ktora bezskutecznie walcze juz od kilku miesiecy, i pewnie bez wzgledu na to ile jeszcze razy umyje wlosy taki kolor mi zostanie. Myslalam o uzyciu trwalej farby w jakims odcieniu zblizonym do mojego naturalnego, ale nie wiem jak to potem bedzie z odrostami bo sie na tym nie znam. Tak wiec na razie zostaje tak jak jest, chyba ze znajde jakies inne rozwiazanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana :)
      Najlepszym rozwiązaniem będzie chyba rzeczywiście, tak jak piszesz, farba i czekania aż włosy odrosną. Jeśli znajdziesz porządnego fryzjera, który ładnie dobierze kolor do naturalnego to wtedy odrosty powinny być mało widoczne, ewentualnie zrobi ci się coś a'la delikatne ombre. Lepsze chyba to niż kolor, który bardzo ci się nie podoba.

      Usuń
  16. Świetna zmiana, chociaż przed farbowaniem miałaś również naprawdę piękny kolor! *-* Zanim jeszcze zaczęłam swoją przygodę z tonerami, bardzo, ale to bardzo podobał mi się odcień Lagoon blue (dziwne, ale nigdy go nie wypróbowałam na swoich włosach, chociaż podoba mi się cały czas). Nigdy nie lubiłam swojego naturalnego koloru włosów (ciemny blond, jak dla mnie taki ni to blond, ni to brąz), bo wyglądał wg mnie dosyć nijako, ale jakoś nigdy nie mogłam się odważyć na zmianę (pewnie dlatego, że od dziecka zawsze miałam tą samą fryzurę i nigdy nic nie robiłam z włosami, nie chodziłam do fryzjera, nawet nigdy nie zrobiłam loków ani nie zdecydowałam się choćby na głupią grzywkę). Od kiedy pamiętam miałam długie włosy, jedynie raz na jakiś czas podcinałam końcówki (już nawet nie dlatego, że byłoby mi ich szkoda, ale chyba prędzej z przyzwyczajenia niczego nie zmieniałam). Pierwszym krokiem w kierunku metamorfozy było dla mnie ścięcie włosów do długości lekko za ramiona (a wcześniej miałam na tyle długie, że na końcówkach byłam już w stanie dosłownie usiąść). Ogólnie mam cienkie i rzadkie włosy, ale przez pewien czas dodatkowo miałam problem z ich wypadaniem (przy zwykłym czesaniu wychodziły mi dosłownie garściami, później stosowałam ampułki i była poprawa, teraz czekam aż włosy odrosną żeby się wyrównały). Tak więc z tego powodu konieczne było cięcie, żeby jakoś to wyglądało. Przynajmniej taki plus, że pewnie dzięki temu było mi już łatwiej zdecydować się na kolejne zmiany. Jak do tej pory używałam tylko dwóch odcieni tonerów. Pierwszym jaki wypróbowałam był Alpine green i bardzo polecam ten kolor, wyszedł dokładnie taki jak na zdjęciach które widziałam w internecie, bardzo mocno chwycił i długo trzymał się na włosach (spłukiwał się co najwyżej do oliwkowego). Nakładałam sam toner, bez żadnych odżywek. Nie pamiętam ile trzymałam go na włosach, ale na pewno dłużej niż było napisane na opakowaniu (jakieś 40 minut, a może i godzinę). Za pierwszym razem miałam problemy z samym nałożeniem tonera, zwłaszcza z tyłu, chociaż o dziwo wyszło mi dość równomiernie (w sumie nadal jest to dla mnie trochę kłopotliwe). Już nie wspomnę o tym, że wszystko oczywiście ubrudziłam dookoła. Cała łazienka, moja szyja i ręce powyżej rękawiczek były zielone (byłam na tyle mądra, że założyłam jedną z moich ulubionych koszulek, która z przodu jest biała - można sobie wyobrazić jak to wyglądało, na szczęście plamy się wyprały i nie ma żadnego śladu :)). Włosy po tym tonerze brudzą wszystko przez naprawdę długi czas. Może to dlatego, że sam kolor jest dość intensywny i ciemny. Początkowo kładłam ręcznik na poduszkę, bo bez tego gdybym wstała rano to poduszka byłaby cała zielona. Tak samo było z ubraniami - z tyłu w okolicach karku zostawały na nich wyraźne kolorowe ślady. Co nie zmienia faktu, że nie raz używałam tego odcienia bo jest naprawdę świetny i z pewnością jeszcze do niego wrócę. Drugim tonerem, który wypróbowałam był Carnation pink i oceniam go jako kompletną porażkę, toner słabo chwycił, poza tym na moich włosach wyszedł trochę wyblakły i zdecydowanie ciemniejszy niż powinien. I po pierwszym myciu spłukał się praktycznie całkowicie. Jest to o tyle śmieszne, że zużyłam całe opakowanie i wcale go nie rozcieńczałam. Następnym kolorem jaki planuję jest Fluorescent glow (nie jestem przekonana czy efekt będzie mi się podobał, ale mam już kupioną farbę więc trzeba ją zużyć ). Na Twoich włosach natomiast najbardziej podoba mi się Plum, też zamierzam go wypróbować. Pozdrawiam i sorry że się tak rozpisałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć imienniczko, wyszedł Ci kawał niezłego eseju :D

      Gratuluję odwagi! Pisze do mnie sporo dziewczyn, które ciągle się wahają (ja sama też się zbierałam koło roku), ale obie dobrze wiemy, że jak już się zaaacznie... tyle kolorów do wypróbowania!
      Alpine green też mi się bardzo podoba i na pewno kiedyś go wypróbuję :)
      Na brudzenie polecam Ci spróbowanie tonera z odżywką. Zrób sobie taką mieszankę raz w ramach testów w proporcjach 1:1, bo naprawdę ciemne kolory niewiele tracą ze swojej intensywności na rozmieszaniu, a powinno Ci być dużo wygodniej. U mnie to nie wpływa na trwałość samego tonera na włosach, bo wcześniej wypłukiwał mi się równie szybko.

      Buziaki

      Usuń
  17. Prawdopodobnie już mi nie odpowiesz, ale muszę spróbować. Otóż, bardzo chcę zacząć przygodę z tonerami, ale moje wlosy przechodzily już kilka momentów kryzysowych i chyba są malo podatne na radykalne zmiany (oh god why). Dlatego chcę być maksymalnie przygotowana. Stąd pytanie: jakie maski, odżywki, szampony polecasz? Btw uwielbiam Twoje kolorowe wlosy aah *troszkę bardzo jealous*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, że odpowiem :D

      Bardzo polecam odżywki Tony&Guy, długo ich używałam. Teraz przerzuciłam się na Wellę ProSeries, jakaś taka specjalna utrzymująca kolor i ułatwiająca rozczesywanie. Ale od razu muszę zaznaczyć, że tonery były i są moim pierwszym wariactwem. Włosy mam w całkiem niezłej kondycji, więc nie wiem czy to, co pomaga u mnie, będzie też wystarczające dla Ciebie :)

      Trzymam kciuki za Twoje kolorowe włosy!

      Usuń
  18. Dziękuję dziękuję dziękuję za odpowiedź!
    (ps. Uwielbiam też Twojego bloga, nie tylko włosy, więc keep doing what you do! :) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dziękuję dziękuję dziękuję" za miłe słowa. Proszę się tu pochwalić jakimś zdjęciem efektów, jak nie zapomnisz!

      Usuń
    2. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to z przyjemnością pochwalę się wynikiem! (✿◠‿◠)
      Mam jeszcze jedno pytanie (jeśli to nie problem, nie chcę się narzucać). Czy tonery szybko się psują? Czy można je dłużej przechowywać?

      Usuń
    3. Ja przechowuję otwarte słoiczki po kilka tygodni w lodówce i nie zauważyłam, żeby coś się z nimi działo :)

      Usuń
  19. Mam takie pytanie. Czy toner można nałożyć na włosy jak trwałą farbę? Nakładanie go pędzlem na pasma jest dla mnie męczące...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie wiem. Żaden ze mnie specjalista :( Ja zawsze nakładam pędzlem na pasma.

      Usuń
  20. Hej, może się orientujesz, czy włosy mi złapią toner jesli mam pofarbowane trwałą farbą? Miałam normalnie ciemny blond, nie chciałam uzywac rozjaśniacza więc uzyłam farby garniera (jasny blond, na opakowaniu pisze ze rozjasnia do 4 tonów i faktycznie mam duzo jaśniejsze wlosy teraz). Tylko nie wiem czy to robi jakąś różnicę czy się uzyje rozjaśniacza czy farby, czy wystarczy ze włosy są jasne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej!
      Nigdy nie używałam trwałych farb, więc niestety nie pomogę. Jeśli Google też nie będzie wiedział, to może po prostu zaryzykuj :) Jednym chwytają kolory na naturalnie jasnych włosach, innym nie. Może akurat u Ciebie się uda na rozjaśnionych farbą. W najgorszym wypadku stracisz te trzy dychy albo po prostu kolor będzie się szybciej spłukiwał.

      Usuń
  21. Bardzo podoba mi się to krótkie cięcie - też o takim myślałam ale nie zdecydowałam się bo mam rzadkie i cienkie włosy więc na pewno wyglądałabym niekorzystnie :/ Używałam już tonerów w różnych kolorach, teraz marzy mi się bright daffodil albo jakiś delikatny pastel, ale mam problem - moje włosy nie chcą się rozjaśnić. Próbowałam to zrobić (w dodatku 2 razy pod rząd), kolor trochę zszedł ale nie do końca, nie chcę robić tego znowu bo mi jeszcze włosy powypadają (nie wspomnę o tym że bardzo je przesuszyłam). Obecnie mam jakby średni blond z lekką rudą poświatą ale to za ciemny kolor żeby kłaść toner.. Faktycznie ostatnio dużo eksperymentowałam no ale teraz to chyba moje włosy nie są juz podatne na żadne zabiegi.

    OdpowiedzUsuń
  22. Moim zdaniem, aby komuś pasował delikatny, pastelowy kolor to musi mieć wyrazistą urodę albo robic mocny makijaż. W przeciwnym razie uwazam ze wygląda się nijako, a że jedno i drugie w/w mnie nie dotyczy to osobiscie wolę uzywać intensywnych, ciemnych kolorów :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam pytanko xD Czy to mieszanie z odżywką nie sprawia czasem że toner gorzej się wchłania? Bo ponoć jak myje się włosy przed jego nałożeniem to powinno się użyć samego szamponu bez odżywki :o Kupiłam przez pomyłkę ciemnoniebieski zamiast jasnego i nie wiem czy zostawić na inny raz czy rozwodnić xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :) Gdzieś już o tym pisałam. Rzeczywiście na tonerach jest napisane, żeby przez nałożeniem nie stosować odżywki, która zamyka łuski włosów. Ale ja poeksperymentowałam zainspirowana jakimiś filmikami na YT i u mnie ten trik przyniósł same korzyści. Kolor trzyma się dobrze, włosy nie brudzą, zużywam mniej tonerów...

      Usuń
  24. Moze glupie pytanie, ale dla mnie jestes ekspertem więc zapytam... :D co się stanie jesli nie opłuczę wlosów po nalozeniu tonera? Zawsze boję się ze płucząc wlosy przy okazji wypłuczę z nich toner... Czy mozna nalozyc toner, poczekac jak wlosy wyschną i normalnie je wyczesać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie wymyjesz koloru, o to się nie martw :D Dla pewności potrzymaj toner co najmniej godzinę, a potem wypłucz zimną wodą i wszystko powinno być ok. Jeśli porządnie nie spłuczesz go z włosów to będą brudzić WSZYSTKO np. przy każdym podrapaniu się w głowę będziesz mieć kolorowe paznokcie i opuszki palców. Nie wspominając o ubraniach, szyi, pościeli itd. Także polecam jednak wodę :D

      Usuń
  25. Hej ;3 Jeśli moge zapytać, ile płacisz za rozjaśnianie? I czy jak postanawiasz zacząć farbować na inny kolor, to znowu musisz rozjaśniać?
    Jeszcze jedno, czy deszcz/śnieg wypłucze toner z włosów? :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmoknięcie włosów może sprawić, że będą leciutko brudziły, jeśli to się stanie niedługo po nałożeniu tonera, gdy kolor jest jeszcze mocny, ale na pewno samą wodą go nie wypłuczesz.
      Chodzę do zaprzyjaźnionego salonu, także nie wiem, ile normalnie kosztuje taka usługa. O wszystkie kwestie związane z późniejszym farbowaniem najlepiej podpytaj fryzjera, bo ja jeszcze nie jestem na tym etapie, więc nie interesowałam się tym, co będzie później.

      Usuń
  26. Super wyglądasz w tym różowym kolorze (zdj. w kapeluszu). Czy po takim farbowaniu włosy powinno myć sie samym szamponem czy takim z odzywką tez mozna? Nie wiem czy ma to wpływ na szybsze wypłukiwanie koloru

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Jeśli pytasz o pierwsze spłukanie tonera z włosów to ja używam po prostu dużej ilości wody, ale potem na co dzień KONIECZNIE szampon i porządna odżywka, żeby zregenerować przesuszone od rozjaśniania włosy. Kilka komentarzy wyżej polecałam moje ulubione odżywki. Może i kolor trzymałby się minimalnie dłużej bez niej, bo to po prostu o jedno płukanie włosów więcej, ale chodzi o to, żeby sobie ich nie zniszczyć. Szczególnie jeśli wcześniej włosy musiały być mocno rozjaśnione.

      Usuń
  27. Uwielbiam tonery! Przedwczoraj znowu zmieniłam kolor włosów :) Chciałam mieć zielone włosy ale nie za ciemne, a miałam tylko Alpine green i Fluorescent glow, więc wymieszałam je razem (cały żółty i łyżeczka czy dwie zielonego). Po kolorze mieszanki myślałam że uzyskam coś zbliżonego do Apple green... a tu niespodzianka - jaskrawa, neonowa jasna zieleń :D Ale podoba mi się, i co najlepsze - w ogóle niczego nie brudzi! Zawsze miałam ślady na ubraniach czy poduszkach, a teraz o dziwo żadnych plam :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie wiem czy w tekście jest ta informacja, moze przeoczyłam, ale co ile dni "odświeżasz" kolor? Myję włosy codziennie bo bardzo szybko mi się przetłuszczają. Natomiast już po 2-3 myciach robią się u mnie wyraźne przejaśnienia w kolorze, ale poprawianie koloru 2 razy w tygodniu to chyba za często?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku też bardzo szybko schodził mi kolor (myję codziennie) i zazwyczaj co weekend trzeba było poprawiać. Ale teraz trzyma się już dużo lepiej (nie wiem od czego to zależy), więc odświeżam co miesiąc. Z tym, że pod koniec mam już naprawdę jasne włosy, takie siwo-pastelowe.

      Usuń
  29. Może to głupie pytanie ale zapytam bo nie wiem xD Czy jeśli toner mi już trochę zszedł a chcę przefarbować włosy ponownie (niekoniecznie na ten sam odcień, ale ten sam kolor), to muszę je jeszcze raz rozjaśnić? W tej chwili mam wyraźnie wypłukany zielony, a chciałabym nałożyć trochę ciemniejszą zieleń - mogę to zrobić bezpośrednio na zielonkawe włosy czy jednak powinnam wcześniej znowu rozjaśnić do białych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz nakładać na inne. Ja tak robię cały czas, bo rzadko powtarzam dokładnie ten sam odcień kilka razy. Przy wypłukiwaniu się tego nowego będzie ci ewentualnie lekko prześwitywać stary kolor i tyle :)

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź, pofarbowałam wczoraj wieczorem i chwycił tak jak trzeba :)

      Usuń

57 komentarzy