12 paź 2013

Street Style

Temat mody ulicznej jest obecnie bardzo kontrowersyjny. Wszystko zaczęło się od obserwatora. Kogoś dyskretnie podglądającego przechodniów, zauważającego intrygujące detale. W momencie, w którym wziął do ręki aparat i zaczął dokumentować to, co widzi - z  ukrycia, spontanicznie - powstały pierwsze blogi skupiające się stricte na modzie ulicznej. Z czasem zaczęły zdobywać coraz większą rzeszę czytelników, a niektóre obecnie tworzą światową czołówkę (The Sartorialist, Carolines Mode, Garance Dore, FaceHunter, Jak&Jil). Obecnie jest ich całe mnóstwo, a każda stolica czy większe miasto ma swój odpowiednik. Uwaga! Ta zabawa naprawdę wciąga, bo w kilka minut możemy podejrzeć ludzi z całego globu. Nudzicie się i nie macie pomysłów, co ze sobą zrobić? Zapraszam do Kopenhagi, Berlina, Londynu, a nawet do mojego Krakowa, w którym wciąż króluje Gabriela Francuz biegająca po mieście z obiektywem już szósty rok!


Skąd takie duże zainteresowanie? Bo łatwiej jest naśladować człowieka idącego ulicą niż mające niewiele wspólnego z rzeczywistością modelki stylizowane do sesji zdjęciowych. Ludzie potrzebują wzorców i inspiracji, są ciekawi, jak dana rzecz wygląda w codziennym użyciu, a taki podgląd zapewniają właśnie blogi street stylowe.

Gdzie, w takim razie, jest kontrowersyjność wspomniana na samym początku?
Takie blogi mają naprawdę mnóstwo odbiorców, mogą nawet sprawić, że staniemy się kimś rozpoznawalnym - a nuż dostrzeże nas jakiś dziecznnikarz lub projektant? Żeby zostać zauważonym i sfotografowanym, trzeba się wyróżniać z tłumu. To oczywiste. Niestety tutaj zaczyna się problem żądnych sławy. Ludzie zaczęli się ubierać pod zdjęcia, zaprzeczając jednocześnie idei mody ulicznej. W trakcie tygodni mody pojawiają się w najpopularniejszych miejscach nie mając nawet zaproszeń na dane wydarzenie. Chcą tylko zdjęcia. Indywidualizm i kreatywność zamienili na dziwaczność, prześcigając się wzajemnie w byciu bardziej widocznym. Efekt? Grupy czekające np. na rozpoczęcie pokazu mody wyglądające, jakby właśnie uciekły z cyrku i wypatrujące kogoś z obiektywem, żeby mu zapozować. Z drugiej strony stoją fotografowie, którzy także inscenizują spontaniczność. Proszą o konkretną pozę, wyszukują kadru, ustawiają przechodnia.

“Now it’s ridiculous. It’s all these people and they ask you to stop and pose. I mean, it should not be like this. The street–me, I love the real street, and this is not what I call the real street. They all dress to be photographed and I don’t think this is real. It’s fake. Like a lot of things today.”
Anna Dello Russo

Bardzo polecam obejrzenie krótkiego filmu "Take my picture" odsłaniającego wszystkie absurdy współczesnej mody ulicznej i rzeczywistość, która jest kolorowa tylko na zdjęciach. Wypowiada się w nim m.in. Tim Blanks, Phil Oh czy Susie Bubble. Koniecznie zobaczcie kulisy powstawania tych "przypadkowych" i "naturalnych" ujęć.



Oczywiście, wydarzenia związane z modą są od tego, żeby puścić wodze fantazji i poeksperymentować, ale istnieją pewne granice. Obecny street style jest czymś, czego jeszcze nigdy nie było. Tysiące ludzi z aparatami walczących o jak najlepsze zdjęcia i tysiące klaunów szukających swoich pięciu minut. Generalizacja w takim wypadkach jest niesprawiedliwa, ale trudno jej uniknąć, bo ten rynek już się nieuleczalnie zepsuł. Są jeszcze fotografowie z prawdziwego zdarzenia, mający oko to wyłapywania "tego czegoś" (i to ich linkuję w tym poście), ale są zdecydowaną mniejszością. Wszystko zatraciło swoją obiektywność i świeżość, a cała idea street style'u stała się karykaturą samej siebie. Bo czy można nazwać stylem ulicznym coś, co jest z góry zaplanowane, ustawione i tylko z pozoru spontaniczne?

all pics - Jak&Jil

Jakie jest wasze zdanie po przeczytaniu tego wpisu? 
Śledzicie blogi street style'owe?

PS. Tak na marginesie chciałabym polecić Wam jeszcze bloga Advanced Style, który skupia się tylko na starszych paniach. Kapitalna sprawa, koniecznie przejrzyjcie. Mieć taką babcię to skarb! :))

19 komentarzy:

  1. ja osobiście uwielbiam takie blogi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Very well said and great choices on the fashion images.
    http://tifi11.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny wpis, przyjemnie się czyta! Ludzie z kilku ostatnich zdjeć rzeczywiście wyglądają jakby uciekli z cyrku. W sumie pokuszę się o stwierdzenie ,że cała (no moze prawie) blogosfera modowa wyrosła na streecie. Wystarczy przyjrzeć się naszym zdjęciom - w większości powstającym w miejskiej scenerii, kreowanych na "nie pozowane". Nigdy specjalnie nie interesowały mnie blogi street fashion, ale chyba po tym wpisie zacznę je przeglądać(szczególnie zainteresował mnie ten ostatni:)) U mnie też nowy post, pozdrawiam! www.letthemwear.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia w tym wypadku miały raczej ubarwić post niż pokazywać cyrk, bo akurat te wybrane mi się podobają :D poza tym ci naprawdę topowi fotografowie zazwyczaj wybierają stylizacje ze smakiem, nawet jeśli balansują na granicy kiczu albo szokowania, bo to co prezentują niektórzy desperaci nie jest warte większej uwagi. Trzeba ich chyba zwyczajnie ignorować, może im się znudzi ;)

      Usuń
  4. W sumie to rzadko do takich blogów zaglądam. Czasem ludzie ubierają się bardzo abstrakcyjnie... nie dla mnie :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej ;) Bardzo ciekawy artykuł na temat mody miejskiej. Faktycznie nie należy generalizować. Tak przy okazji zapraszam również na mojego bloga, który został ostatnio trochę zmieniony. Mam nadzieję, że nadal Ci się będzie podobał ;)
    A jak reszta z czytających komentarz również wejdzie to się nie obrażę ;) Jak coś to kromol.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. swietne inspiracje!
    uwielbiam tego typu posty(tez takie robię) bo zawsze mozna znalezc w nich coś dla siebie i nacieszyć oko:)
    kisses x
    http://fashiongirlfromtown.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ahhh.., uwielbiam jak piszesz! :-) dziękuję za odwiedziny <3

    http://mowminessa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow those pictures are amazing! so cool!
    xx

    http://www.evokeleblack.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Też jestem modowym maniakiem: http://way2dress.blogspot.com/. Blog prowadzę od niedawna, więc będę wdzięczna za wszelkie opinie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przyznam szczerze, że nie śledzę namiętnie blogów streetstyle'owych, więc nie wiem, jak z resztą zdjęć, ale jednego jestem pewna - przepiękna pani na 3 zdjęciu od dołu to Ulyana Sergeenko, rosyjska projektantka, nie tak mało znana z resztą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam nawet całkiem niedawno o jej kolekcji :)
      Na większości tych zdjęć są osoby znane (chociażby Anna Dello Russo), bo są dla fotografów mody ulicznej "muzami" i bardzo często je śledzą na wszystkich fashion weekach.

      Usuń
    2. Okej, rozumiem, co do postu - nie dotarłam, bo dzisiaj dopiero zawitałam do Ciebie ;)
      Jednak nie zgadzam się na podciąganie zdjęć osób takich jak projektanci mody czy tych, którzy kreują ją w inny sposób (jak chociażby Anna, której - przyznam szczerze - za pierwszym razem nie zauważyłam) pod 'street style'. Oczywiście, chodzą po ulicy, jak KAŻDY człowiek, jednak moda uliczna z założenia powinna być reprezentowana przez ludzi, którzy otwierając rano szafę nie są nastawieni na tabuny paparazzi, czasem nawet nie do końca śledzą trendy, ale mają właśnie to "coś", które sprawia, że wyróżniają się z tłumu, przyciągają wzrok.
      Jakoś nieskładnie mi wyszła ta wypowiedź, ale mam nadzieję, że nie ma problemów ze zrozumieniem głównej myśli. :)

      Usuń
    3. Właśnie taka jest puenta tego wpisu :)) że te ustawki nie mają za wiele wspólnego z tym co tak naprawdę miało być w założeniu modą uliczną. Trudno powiedzieć, czy to dobrze czy źle. Ale jest, jak jest, a już szczególnie na tygodniach mody. Zasady się trochę zmieniają, bo wtedy na ulicach mało kto jest ubrany spontanicznie i właściwie to ciężko znaleźć kogśo, kto nie jest stylistą, projektantem czy dziennikarzem.

      Usuń
    4. @Marta, takie zdjęcia - "normalnych" ludzi - robi właśnie m.in. The Sartorialist. Chociaż oczywiście i on się pokusi o jakiś feszyn łik, ale na co dzień foci autentycznych przechodniów. Przynajmniej kiedyś tak robił, bo ostatnio go jakoś nie śledzę.

      Usuń

19 komentarzy