11 wrz 2013

Tonery, czyli jak z szarej myszki stać się...


Bardzo często dostaję od Was pytania dotyczące moich włosów. Czym uzyskać taki kolor? Gdzie to coś kupić? Ile to kosztuje? Jak długo się trzyma? Stwierdziłam, że najsensowniejszym wyjściem będzie zrobienie jednego długiego wpisu na ten temat, bo zgaduję, że nie każdemu chce się sprawdzać komentarze kilka miesięcy wstecz albo pisać maila. Chcę, żebyście w razie potrzeby zawsze mieli możliwość szybkiego powrotu i łatwego sprawdzenia potrzebnych informacji.

Trochę się rozpisałam, ale pamiętam, jak mnie samej brakowało takiego źródła wiedzy z opiniami kogoś, kto doświadczył tego na własnej skórze. Wiem, że kilka fragmentów może was zniechęcić, ale celowo opisałam wszystkie jasne i ciemne strony. Mimo wielu minusów, nie wyobrażam sobie powrotu do regularnego brązu, jakiego pełno na ulicach. Spojrzenia oburzonych babć, "dyskretne" komentarze i miłe słowa z ust nawet całkiem nieznanych mi osób - bezcenne.

Edit. Ten wpis doczekał się drugiej części.


Tak wyglądały moje naturalne włosy - brąz. Po około roku zastanawiania się i kolorowania sobie włosów na fioletowo w Gimpie postanowiłam całkowicie zmienić ich kolor, ale podeszłam do tego bardzo ostrożnie. Przekopałam się przez mnóstwo forów internetowych, oglądałam zdjęcia, filmy. Okazało się, że nie ma farb, którymi da się uzyskać kolor zielony, niebieski, fioletowy itd, a wszystkie dostępne w sklepach fryzjerskich i drogeriach mają tylko kolorowe refleksy w świetle, ale tak naprawdę są ciemnobrązowe lub czarne (informacja konsultowana z fryzjerem). Wszelkie nietypowe kolory można robić jedynie za pomocą tonerów.

Edit. Farby już się pojawiły, ale ich działanie jest bardzo podobne do tonerów tzn. wypłukują się dosyć szybko. Nie ma więc większej różnicy między jednym a drugim produktem. 


ROZJAŚNIENIE WŁOSÓW
Do tej pory przetestowałam cztery powyższe kolory firmy La Riche. Pierwsza rzecz, o której musicie pamiętać to to, że toner chwyta tylko rozjaśniony włos (szansę na uniknięcie tego mają tylko posiadaczki bardzo jasnych blondów, ale nawet wtedy kolor chwyta słabiutko i zaraz się zmywa). No i tutaj zaczynają się schody, bo rozjaśnianie to prawdopodobnie jedna z najgorszych rzeczy jakie możecie zafundować swoim włosom. Utlenianie sprawia, że ściągany jest z nich pigment, ale odbija się to niestety na strukturze i kondycji. Nie róbcie tego w domu, jeśli nie macie żadnego doświadczenia! Odbarwianie jest zabiegiem indywidualnym i w zależności od grubości oraz koloru włosa dobiera się odpowiednie proporcje, nakłada się preparat na określoną ilość minut (szczegółów nie podam, bo się zwyczajnie nie znam). Naprawdę lepiej jest wydać pieniądze w salonie fryzjerskim niż miesiącami ratować zniszczone, przesuszone i bardzo osłabione włosy. Trzymając za długo rozjaśniacz na cebulkach, możecie je nawet całkowicie spalić - a co za tym idzie - pozbyć się wszystkich włosów. Chyba nie warto?

WYBÓR I KUPNO TONERA
La Riche ma aż 30 różnych kolorów. Zanim wybierzecie któryś z nich, koniecznie poszukajcie zdjęć lub filmików ludzi, którzy już go użyli. Bardzo często bywa tak, że odcień różni się od tego na wzorniku i sugerowanie się tylko nim może się nie skończyć dobrze. La Riche to dość popularna firma, więc powinniście znaleźć ich produkty w stacjonarnych sklepach fryzjerskich. Z doświadczenia jednak wiem, że rzadko kiedy mają na stanie całą paletę kolorów, więc najbezpieczniej (i najtaniej) jest zamówić toner na Allegro lub Ebay'u. Koszt jednego słoiczka to ok. 20zł. Oczywiście istnieją tez inne firmy np. Manic Panic. Ja po prostu od początku używam produktów La Riche i jestem zadowolona.

NAKŁADANIE
Jeśli chcecie to zrobić w domu, musicie się zaopatrzyć w pędzel, miseczkę, fartuch i koniecznie rękawiczki! Toner brudzi skórę i ciężko go potem domyć, dlatego polecam posmarować skórę na czole, karku, skroniach i za uszami wazeliną - unikniecie chociaż części plam. Trzeba też uważać na ręczniki i bardzo szybko spłukiwać zacieki z umywalki, żeby zapobiec kilku praniom albo długiemu szorowaniu. Na opakowaniu jest napisane, że można go stosować na suche lub mokre włosy - ja zawsze zostawiam wilgotne. Po dokładnym rozczesaniu, zwyczajnie nakłada się toner pędzelkiem na miejsca rozjaśnione. Jedyna trudność polega na tym, że musi być to zrobione z dużą dokładnością. Inaczej kolor będzie niejednolity. Najlepiej poprosić kogoś, żeby pomógł chociaż z włosami z tyłu. Na szczęście toner nie jest drażniący, więc spokojnie można go potrzymać trochę dłużej niż sugeruje to ulotka (czyli jedynie 15min). Spotkałam się z dziewczynami, które nakładają go wieczorem, a spłukują dopiero rano, ale to już lekka przesada. Według mnie pełen efekt widać już po 30-60 minutach. Polecam obejrzenie filmików na Youtube, bo jest ich całe mnóstwo. Zawsze lepiej jest na własne oczy zobaczyć cały proces. Upewnicie się, czy wszystko dobrze robicie. Pamiętajcie jeszcze, że:
1. jeden słoiczek to za mało na długie włosy!
2. toner nakłada się po umyciu głowy
3. im bardziej rozjaśniony włos, tym intensywniejszy będzie kolor


DŁUGIE WŁOSY
Moja metamorfoza przebiegała stopniowo. Najpierw zrobiłam ombre, żeby nie ruszać cebulek włosów i zobaczyć jak będą reagowały na rozjaśnienie. Ten okres wspominam bardzo źle. Długie włosy zdecydowanie nie nadają się na takie zabawy. Stały się szorstkie i nieprzyjemne w dotyku. Cały czas się plątały, a przez siłowe rozczesywanie wypadały garściami. Nie lubiłam, gdy były rozpuszczone, bo zaraz stawały się jednym wielkim kołtunem. Bardzo szybko zaczęły mi się też rozdwajać końcówki. Nie pomogły nawet odżywki stosowane po każdym myciu i jedwab na końce.


ŚCIĘCIE
Nie pozostało mi nic innego - musiałam się pozbyć połowy włosów. Zmęczyły mnie. Nigdy nie byłam typem dziewczyny spędzającej w łazience długie godziny i nie odpowiadało mi, że muszę się bez przerwy zajmować głową. Jak nie mycie, to rozczesywanie (które w krytycznych momentach trwało kilkanaście minut), regularne odżywki, maseczki, układanie... a efekt? Ciągle ten sam - kołtun. Skrócenie włosów do ramion było strzałem w dziesiątkę. Właśnie mijają 3 miesiące i póki co jestem bardzo zadowolona. Zniknął problem rozczesywania, dużo szybciej je suszę, nie muszę już stosować większości odżywek.


FIOLETOWY, NIEBIESKI, FIOLETOWY, NIEBIESKI
Po jakimś czasie znudził mi się fioletowy i przeszłam na niebieski. Potem znów na fioletowy, ale w końcu jednak chciałam ten niebieski. Nikomu nie polecam mojego przykładu. Niestety, jeśli chcecie diametralnie zmienić kolor to najpierw musicie ściągnąć ten stary u fryzjera. Inaczej będzie on przebijał spod spodu, a nie każdemu chodzi o efekt tęczy. No więc znów trzeba ściągnąć kolor. Najlepiej trwać przez dłuższy okres np. przy fiolecie. Wtedy też lżej jest "utrzymywać" intensywność, bo wystarczy mieć w domu awaryjny słoiczek tonera i domalowywać tylko wypłukane pasma (w moim wypadku zawsze są to te wierzchnie z przodu). Obecnie mam na głowie "Midnight Blue" - ciemny niebieski, prawie granat, który z czasem ładnie wypłukuje się do odcienia przypominającego rozwodniony atrament. Dwa powyższe zdjęcie pokazują ten sam kolor: świeżo po nałożeniu i tydzień później.

PODSUMOWUJĄC
PLUSY:
1. Kolor, jakiego nie ma nikt!
2. Możliwość mieszania wszystkich tonerów w celu uzyskania pośrednich odcieni.
3. Rzadsze mycie włosów (lekkie przesuszenie wywołane rozjaśnieniem powoduje, że cebulki nie przetłuszczają się tak szybko).

MINUSY:
1. Rozjaśnianie - jeden wielki minus; kto robił, ten wie, jak zachowują się potem włosy.
2. Wysokie koszty, mała wydajność, krótkotrwały efekt - żeby mieć przez cały czas jednolity i intensywny kolor, trzeba nakładać toner co 4-5 myć. Albo po prostu polubić wypłukane odcienie ;)
3. Po każdym myciu głowy trzeba stosować silną odżywkę, najlepiej trzymać ją ok. 10 minut.
4. Czasem, świeżo po nałożeniu tonera, włosy jasne koszulki, pościel, paznokcie.

Mam nadzieję, że rozwiałam chociaż część wątpliwości. Nie jestem żadnym specjalistą w tej kwestii i bazowałam jedynie na własnych doświadczeniach, więc jeśli ktoś dostrzegł błędy merytoryczne to poproszę o poprawkę. Dzielę się tylko tym, co sama zdążyłam nagromadzić w ciągu ostatnich 5 miesięcy zabawy tonerami. 

KONIECZNIE DAJCIE MI ZNAĆ, CO SĄDZICIE O TAKICH NIEKONWENCJONALNYCH WŁOSACH :)
JEŚLI MACIE PYTANIA TO TEŻ ŚMIAŁO PISZCIE W KOMENTARZACH!

(wpis nie zawiera lokowania produktu)

PS. Moje włosowe metamorfozy możecie na bieżąco śledzić na Instagramie @persona_obscura

29 komentarzy:

  1. świetne włosy ;)
    http://kosme-teria.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. czyli nie zamierzasz wracać do brązu ani zapuszczać włosów? :)
    pozdrawiam, T.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno wrócę kiedyś do brązu, może obudzę się za tydzień i stwierdzę, że wyglądam tragicznie i co to był wgl za pomysł na kolorowe włosy. Ale na razie jestem zadowolona z obecnego stanu rzeczy. Trochę chyba jednak zapuszczę, bo tęsknię za kucykami :)

      Usuń
  3. Great post learn something new thanks.
    http://tifi11.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow ale eksperymentujesz i muszę przyznać, że efekty są świetne! Masz piękne włosy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. color suits you, Nice clicks !!

    My Recent post
    http://www.candycrow.com/2013/09/parachute-deep-nourish-review-photos.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja robiłam włosy dekoloryzatorem. I to nie jest prawdą, że fryzjer zrobi to dobrze.
    Moja fryzjera tak mi zniszczyła włosy, że nie mogłam ich rozczesać przez 10 minut. A żeby to wgl zrobić musiałam stosować odżywki, maski itd...
    Jestem bardzo nie zadowolona z efektu, bo nowy kolor nie chwycił mi też za ładnie;/
    Dlatego teraz nie robię z nimi nic. Mam ohydne odrosty już na ok. 5cm i ścinam je do 6-7tygodni.
    Wracają do życia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko... no to jakaś tragiczna fryzjerka. Wiadomo, że to musi być ktoś sprawdzony, bo salonów jest pełno na każdej ulicy i niestety takie wpadki się zdarzają ;/ Może popytaj o znajomych o kogoś pewnego, bo skoro nawet kolor nie chwycił to znaczy, że coś ewidentnie jest nie tak. Niech Ci jakoś pomoże z regeneracją albo nałoży na włosy coś super odżywiającego.

      Usuń
  7. Ja lubię swoje naturalnie rude włosy i innych kolorów nie szukam. Nawet nie mogę, bo moje włosy rosną tak szybko, że co 3 tygodnie musiałabym poprawiać kolor. Ale niesamowicie mi się podobają Twoje kolory włosów. Świetnie to wygląda! :)

    Pozdrawiam,
    Sol

    OdpowiedzUsuń
  8. amazing color!!!!
    xo xo
    http://drunknfunk.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. I need to say that you look even better with short haircut! ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja chyba nie odważyłabym się na takie kombinacje, mam za słabe włosy na to.
    U Ciebie wygląda to świetnie, nawet jak kolor blaknie :).

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetnie ci w takim niekonwencjonalnym kolorze (zarówno w fioletach, jak i w niebieskim), jestem jak najbardziej na tak :D. Ja na razie (raptem parę dni temu) odważyłam się jedynie na czerwone końcówki, nie są wprawdzie tak intensywne jak sobie wymarzyłam, ale jest ciekawiej niż z po prostu brązowymi włosami ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zaczynałam od czerwonych końcówek robionych bibułą :D Ale było mi ciągle mało i szłam coraz dalej.

      Usuń
  12. wyglądają śwetnie, fiolet mi się podoba, Ale ja bym się nie odważyła, a tobe + za odwagę.
    zapraszam do mnie i pozdrawiam i jeśli masz ochotę zaobserwuj mojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nieprawdą jest,że farb permanentnych nie ma w nietypowych kolorach,jakiś czas temu Goldwell wypuścił Elumen. Działa podobnie do tonerów,jakkolwiek trzyma się zdecydowanie lepiej,nie wypłukuje się nierównomiernie jak w przypadku tonerów.Minusy są takie,że to farba działająca na zasadzie praw fizyki,niekoniecznie chemii,przez co nieodpowiednie są kationowe środki powierzchniowo czynne i zbyt duże pH odżywki, kolorowi może zaszkodzić także alkohol etylowy,często zawart w szamponach.

    Jagoda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "jakiś czas temu" ano właśnie...
      Fryzjerka, do której chodzę, nigdzie takich nie znalazła,bo wszystkie, jakie znała zostały wycofane z produkcji. Jeśli ktoś coś wie, o farbach, które DA się kupić i DZIAŁAJĄ to będę bardziej niż wdzięczna :)

      Usuń
    2. Elumen nie został raczej wycofany, w każdym razie recenzje ma świetne i jest dostępny na allegro. Poza tym allwaves ma parę netypowych odcieni i korektorów.

      Usuń
    3. A, i jeszcze taki fiolet, jaki masz obecnie można uzyskać wodnym roztworem gancjany (fiolet do smarowania ran, parę złotych w aptece). Również się wypłukuje, ale za to koszt niewielki. A co do oburzonych babć, przecież same często mają fioletowe lub różowe włosy ;p

      Usuń
    4. 1. W takim razie idę poszukać wymienionych przez Ciebie nazw.
      2. Uwierz, że to nie jest ten sam odcień :P Zdjęcia zazwyczaj ugrzeczniają tonerowe kolory,ale w świetle słonecznym głowa się świeci, jak żarówa!

      Usuń
  14. Ja farbuję włosy na rudo u fryzjera. Z racji tego, że nie lubię, gdy kolor się spłukuję (a przy rudych i na dodatek latem niestety po 2 tyg. tak jest) to kupuję u swego fryzjera odżywkę koloryzującą, która działa jak toner http://www.artego.pl/pl/page/t/koloryzacja/zabieg-od%C5%9Bwie%C5%BCaj%C4%85cy-kolor/od%C5%BCywka-koloryzuj%C4%85ca.html . Jest wydajna, kosztuje więcej niż te tonery, które opisujesz, no ale starcza na dłużej, a ja włosy mam długie;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Emm..
    1. Toner miesza się obojętnie z jaką odzywką by uzyskać wybrany przez siebie kolor.
    2. Słoiczek potrafi wystarczyć na kilka koloryzacji.
    3. Nie trzeba koniecznie rozjaśniać. Po prostu czym ciemniejszy włos tym trudniej o wybrany przez nas kolor... To tyle.
    4. Brudzą to i czasem włosy malowane zwykła farbą.
    5. Nie wiem co ty za szajs kupiłaś ale to trzyma dłużej.
    Nie wiem czego ty się naczytałaś, ale ogólnie to się trochę pośmiałam co tyś tu napisała bo jak się na tym nie zna to się nie pisze takich bzdur... ;)
    Jeszcze więcej takich blogów... Pozdrawiam... Bądź co bądź

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak poza tym cena pokazuje jaki szajs kupujesz bo oryginały kupisz od 30 w górę ;)

      Usuń
    2. Na początku machnęłam ręką i stwierdziłam, że nie będę odpowiadać, bo nie masz racji... Ale jednak chcę sprostować kilka spraw, ponieważ jest to bardzo popularny post i zapewne wiele osób czyta także komentarze. Nie wiem skąd tyle agresji w Twoich wypowiedziach. Nie wiem również skąd czerpiesz swoją wiedzę na temat tonerów, bo ja np. z wielomiesięcznej praktyki i licznych prób oraz błędów, przed którymi zresztą tu przestrzegam.

      Przede wszystkim, opisałam działanie tonerów na MOJE włosy. Mając długość do ramion potrzebowałam na nie całego słoiczka. Nie neguję, że dla kogoś innego taka dawka będzie wystarczała na kilka koloryzacji. Owszem, można mieszać je z odżywkami (wtedy akurat jeszcze tego nie robiłam). Tylko wtedy traci się sporo na intensywności koloru.

      Trzeba rozjaśniać. Oficjalne strony La Riche podają tylko, że na włosach po rozjaśnianiu efekt będzie dużo lepszy, ale w rzeczywistości naturalne włosy prawie wcale nie chwytają tonera, a nawet jeśli to spłukuje się on przy pierwszym kontakcie z wodą, a chyba nie po to wydaje się ciężką kasę, żeby mieć efekt na jeden dzień (mówię to ja i setki dziewczyn na youtube, które kręcą filmiki na żywo robiąc kolory). Może masz po prostu magiczne włosy ;)

      Tonery, szczególnie na początku, brudzą nad wyraz mocno. Ubrania, skórę, pościel, ręce od przeczesywania włosów. Pierwsze dni to koszmar. Farby też zostawiają ślady (o wieeele mniejsze), ale nie o nich jest przecież ten wpis.

      Tak jak piszę, mój "szajs" działał na mnie przez pierwsze miesiące właśnie tak. Dopiero kilkadziesiąt razy później kolory zaczęły trzymać się dłużej i schodzić o wiele wolniej. Chociaż... pewnie ekspedientki ze sklepu fryzjerskiego dawały mi przez cały czas podróby za marne 32zł.

      Cieszę się, że się pośmiałaś, bo śmiech to zdrowie.
      A ja z kolei dzięki Tobie wyjaśniłam/uaktualniłam kilka spraw.
      Pozdrawiam

      Usuń
  16. Ogólnie - tonery polecam. Można pobawić się kolorami. Zaczęłam od ombre – CERISE. Po kilku myciach kolor zmył się do lawendy, ale i tak z blondem wyglądał świetnie. W te wakacje znów się zdecyduję, może tym razem na CARNATION PINK.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jakie śliczne włosy! <3 Mam pytanie dotyczące tonerów. Chciałabym sobie teraz, na wakacje zaszaleć i zafarbować włosy jakimś fajnym kolorem. Robię to pierwszy raz i mam wiele wątpliwości. Czy kolor zejdzie w ciągu 2 mies. żebym we wrześniu nie było nic widać? Ile trzyma kolor? (mam ciemny blond) Moja koleżanka wiele razy używała na wakacje tonerów i nie rozjaśniała (ma brązowe włosy). Też nie chciałabym rozjaśniać. Jak wyglądałby kolor po nałożeniu na nie rozjaśnione włosy i po? Bardzo chciałabym dowiedzieć się jak będą wyglądać moje włosy po tonerze. Gdy kolor będzie się zmywał. Z góry dziękuje za odpowiedź ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie pomogę, bo ja nigdy nie nakładałam tonera bez rozjaśniania na całe włosy. Próbowałam tylko na fragmencik na próbę, ale nie chwyciło prawie wcale. Najlepiej żebyś właśnie spróbowała. Weź pasemko ze spodu, maźnij tonerem i sprawdź, co się stanie :) Każde włosy są inne i chwytają raz mocniej, raz słabiej. W moim wypadku na początku kolor wypłukiwał się szybko (ok. 5 myć), chociaż nakładałam sam toner. Teraz na miseczkę odżywki dodaję dosłownie kapkę różu i trzyma się tyle samo (ok. 5 myć). Potem włosy są już mocno żółte.

      Usuń

29 komentarzy